|
Legenda o Psim PoluLegenda o Psim Polu opowiada o tym, ze kiedyś w dawnych czasach toczyła się tutaj wojna pomiędzy wojskiem polskim a niemieckim. Po tej bitwie była taka masa trupów na pobojowiskach, że zewsząd zbiegło się mnóstwo bezpańskich psów urządzając tam sobie straszliwy posiłek. Z tego wynika nazwa Psie Pole. Miejsce to potem nie cieszyło się dobrą sławą ponieważ 27 marca 1551 roku miał tu spaść deszcz ognisty z nieba. Nauka do dziś nie znalazała odpowiedzi na to, czy bitwa na Psim Polu jest prawdą czy wymysłem ludzi. W 1743 roku nadano dzielnicy Psie Pole nazwę Friedrichsfald, gdyż Fryderyk II Psruski odbywał tu podobno 4 przegląd swoich wojsk na Śląsku. Nazwa Friedrrichsfald nie utrzymała się dłużej niż nazwa Psie Pole. Taka jest właśnie legenda o miejscu, gdzie mieszkamy. Iza (11) Kiedyś w miejscu dzie mieszkamy było bardzo duże pole, ludzie zbierali siano, hodowali krowy, robili chlebki oraz poduszki i kołudry. Potem nastąpiła wojna, żołnierze niszczyli wszystko i nie zostało już nic. Wszyscy ludzie uciekli, a na tym polu zostały same psy. I tak powstała nazwa Psie Pole. Ola (6) i Dagmara (6) Na Psim Polu w 1109 roku pod Wrocławiem wybuchła mała potyczka. Naprzeciw siebie stanęły dwa wojska, Polskie i Niemieckie. Po całej bitwie mieszkańcy wypuszczali gromady bezpańskich psów, bo się bali wojny. Od tej pory to miejsce nazwano Psie Pole. Kronika Galla Anonima nic nie pisze o tej bitwie. Niektóre kroniki piszą inną wersję. W 1551 roku miał tu spaść deszcz ognisty z nieba. 1743 roku nazwa Psiego Pola zmieniła się na Friedrichsfeld, jednak ta nazwa długo się nie utrzymała. Właścicielem Psiego Pola był Bolesław Krzywousty. Kamila (12) Wspomnienia z wycieczekTydzień temu byłem z Klubem Alto w Sielskiej Dolinie, w której były zwierzęta takie jak: konie, króliki, indyki, kaczki, osły, kury, świnie, kozy. W Sielskiej Dolinie jest jezioro, w którym można łowić ryby, jest plac zabaw na którym mogą się bawić małe dzieci. W powrocie do domu opowiadaliśmy sobie z kolegami jak tam było. Bardzo mi się tam podobało. Kamil (12) Ostatnio na nasze osiedle przyjechał cyrk. Były tam zwierzęta z róznych kontynentów takie jak: lamy, konie, wielbłądy, osły i koziołek. Dzieci chętnie dawały im trawę do jedzenia z ręki. Na drugi dzień było przedstawienie w którym występowali różni cyrkowi artyści w tym artystka zawodowa od wchodzenia po linie, klaun, treserzy ze zwierzętami i pan, który stawał na chińskich wałkach. Zwierzęta były bardzo fajnie ubrane. Publiczność z przyjemnością oglądała przedstawienie. Iza (11) W wakacje byłem w cyrku z Klubem Alto. Były tam konie, 2 kucyki, osioł i wsyztsko było. Był klaun i pani. która łąziła po linie. Ta Pani była bardzo wysoko, a kalun miał zawiązane piłki. Był bardzo śmieszny, trąbił na nosie “pibbip” taką trąbką. Bardzo mi sie podobało tam, ale wyszedłem bo byłem niegrzeczny. Było mi smutno, ze nie zostałem do końca. Nie tęskniłem za mamą bo to było bardezo blisko domu, tuż koło Biedronki. Michał (5) Byłam w cyrku pierwszy raz. Była Pani, która skakała i się wykrzywiała na huśtawce. Były też konie, które przedstawiały różne rzeczy. Stały na dwóch nogach i przechodziły przez takie bramki. Była też koza i klaun, który z nią chodził. Miał taki bembenek na czapce i pomalowany nos i nie wyglądał całkiem na klauna. Było pełno ludzi i była też muzyka. Czasem pan prosił kogoś z widowni, żeby ktoś wziął jakieś jabłko i duzo ludzi wtedy się śmiało. Wszyscy ludzie też tańczyli przy muzyce jak siedzieli i gadali. Podobało mi sie bardzo. Małgosia (4) Do Kiełczowa przyjechał cyrk. Bilety były drogie i niestarannie wykonane. Popkorn i wata cukrowa też były drogie. Łukasz (10) PodchodyPitek, Erwin, Ola, Łukasz Sebastian, Kuba i inne dzieci z Klubu Alto pewnego dnia zorganizowały podchody. Podchody polegają na tym, ze są dwie drużyny. Jedna ucieka i chowa się, zostawia strzałki kredą, a druga drużyna chodzi za tymi strzałkami. My szukaliśmy chłopaków krótko, a oni schowali się w bramie na schodach. Jak ich znaleźliśmy to oni musieli nas szukac. Cały czas musieliśmy znajdować nowe kryjówki. Uważam, że powinniśmy częściej wychodzić na dwór, bawić się w chowanego, ganianego, ciuciubabkę albo kotka i myszkę. Można bawić się tak przez cały rok. Tylko jak pada to nie można. Chciałabym dlatego, zeby ciągle było słońce. Dagmara (6) Piłka nożnaPolska jest cienka w piłce nożnej, ponieważ przegrywa mecze. Nasi piłkarze są wolni i słabi fizycznie, ich podania są niecelne a strzeły nie trafiają w bramkę. Teraz wypowiedzą się fani piłki noznej: Ronaldino, Diola są lepsi od naszych piłkarzy. Renaldino jest lepszy od Bąka, a Diola jest lepszy od Boruca, według mnie Francja jest najlepsza. Ja sądzę, że najlepsza jest Brazylia, ponieważ ma bardzo dobrych piłkarzy na przykład: Ronaldinie, Rondolo, Diola i Roberto Carlos, maja równiez celne podanie i celne strzały. Nie lubie piłki nożnej, jak gram w piłkę to mnie nogi bolą. To jest nudne. Wolę grać w kosza i bawić się z kolegami. Widawa czy BasenW naszym klubie rozgożała dyskusja.Czy lepiej słoneczne dni spędzać nad rzeką Widawą, czy na basenie. Wsród młodzieży zaczął się okres wspomnień. Jak to byo gdy bylismy nad naturalnym nurtem rzeki, a jak czuliśmy się nad zagrodzonym sztucznym zbiornikiem. "Ja, jak kiedyś z tatą byłam nad rzeką, to tata znalazł szczupaka i starał się go złapać. Cały się zmoczył w wodzie" - powiedziała Kamila (lat 12). "Ja znalazłam, taką muszelkę z czymś co było klejące. Bylo czarno-białe, to taka wodna ryba" - wsponiała Paulinka (lat 7). "To małża. Są tam też pełne stada ryb, a nawet kiedys widziałam podwodnego ptaka. Biały był. On pływał ale uciekł bo go spłoszyłam" - zasmuciła się Ola (lat 7). "Tam są małe rybki, małże. Dzieci tam, nie powinny się kąpać bo tam są pijawki" - negowała Weronika (6). "Ja lubię baseny bo tam nie ma rybek". Dzieci zrobiły tablekę plusów tych dwóch obiektów. Basen
- Jest ratownik Widawa
- Nie jest płatna Zwyciężyła, zarówno w plusach, jak i większością głosów "Uwielbiamy chodzić nad Widawę" - krzyczały dzieci. |
| © Klub Alto Wrocław ulica Inflancka 4. Telefon 501508578 | |