Etapy rozwoju emocjonalnego człowieka–podróż psychologiczna naszego „Ja”, Konsekwencja urazów emocjonalnych w poszczególnych fazach

(Na podstawie książki Harville’a Hendrixa „Keeping the Love You Find”)

Etap I – Budowa więzi (0-18 miesięcy)

We wszystkich kulturach i religiach opisywany jest błogostan nieba – taki stan przeżywaliśmy przed urodzeniem. Potrzeby zaspokajane były automatycznie, bliskość, spokój. (Przez całe życie dążymy do tego stanu. Miłość jest odpowiedzią, powrotem do utraconego raju).

Poród – brutalne wyrwanie z błogostanu – światła, hałas, zimno, ból, separacja, odcięcie wszystkich źródeł zaopatrzenia. Szok, stan półautystyczny, potem poszukiwanie kontaktu – dziecko sięga po pierś, powraca błogostan.

Cel zachowawczy noworodka – przywrócić zerwaną przez poród więź, która jest warunkiem przeżycia: pożywienia, opieki i ochrony. Teraz potrzeby są zaspokajane na żądanie. Jeśli są zaspokajane – dziecko odnawia swe zaufanie do świata, odbudowuje stan radosnego spokoju.

Wydawałoby się, że noworodek potrzebuje głównie pożywienia i higieny. Równie ważny dla przeżycia jest kontakt fizyczny i emocjonalny – musi czuć, że istnieje niezawodne źródło miłości, opieki i wsparcia.

@ Niemowlęta w szpitalu w USA, karmione i zdrowe, bez dotyku i pieszczot – umierały

Budowa bezpiecznej więzi – główny, krytyczny cel do 18 miesięcy. Poczucie bezpieczeństwa wyniesione z tego okresu nadaje ton reszcie życia. Większość dzieci otrzymuje wystarczająco dobrą opiekę – buduje pewną więź. Około 1/3 dzieci nie otrzymuje od rodziców dostatecznej opieki i miłości.

Skutki błędów popełnianych przez opiekunów w fazie budowania więzi:

  1. Opieka niekonsekwentna, czasem dobra, czasem zła, opiekunowie nieprzewidywalni (zajęci, niedojrzali, gniewni, zajęci sobą, chorzy np. depresja, alkoholizm), potrzeby dziecka są dla nich ciężarem. Efekt: Maksymalista – strach przed opuszczeniem
  2. Dziecko klejące się – wciąż próbuje, domaga się zaspokojenia potrzeb. Niespokojne, zestresowane, na zmianę garnie się i odpycha matkę, którą postrzega jako dobrą/złą, gdyż jest jednocześnie źródłem przyjemności i bólu. Przenosi ambiwalentny stosunek na siebie. Dorosły przyssany – pragnie przywiązać partnera, rani lub zmusza partnera szantażem emocjonalnym do zaspokajania jego potrzeb; zarazem pewny, że nie jest wart miłości – więc przyciąga i odpycha

  3. Gdy opieka zawsze zła – opiekunowie niedostępni lub emocjonalnie zimni (matka w depresji lub niezainteresowana, dziecko jest ciężarem). Efekt: Minimalista – strach przed odrzuceniem (przed bliskością)

  4. Dziecko emocjonalnie odcięte - skoro nigdy nie może się doczekac zaspokojenia swych potrzeb, zaczyna unikać kontaktu, który zawsze jest bolesny. Odrzucone przez opiekuna (matkę) – odrzuca ją, a także siebie i swe potrzeby (wypiera je) – popada w stan odrętwienia, by nic nie czuć i zanika w nim chęć życia. Nie płacze, nie skarży się, ale żyje w stanie desperacji.

    Dorosły unikający – pogrzebana strona emocjonalna, nie dopuszcza do bliskości (której skrycie przez całe życie potrzebuje) z lęku przed odrzuceniem.

Etap II – Odkrywanie (18 miesięcy – 3 lata) – Romans ze światem

Najbardziej niezrozumiany etap rozwoju. Gdy dziecko upewni się co do stabilności źródeł zaopatrzenia i wsparcia, kolejnym zadaniem jest bezpiecznie opuścić bazę i zacząć samodzielne funkcjonowanie. Paradoksalnie – celem zbudowania więzi jest umiejętność oddzielenia się. Chodzi jeszcze nie o autonomię, ale poznawanie świata. Chce odejść, ale pod warunkiem, że wszystko zastanie bez zmian, gdy wróci do bazy. Upór dwulatka jest nie tyle przekorą czy buntem, lecz frustracją, że ogranicza się jego odkrywanie. Chce poznać i zaznać wszystkiego. Wraca, by naładować się energią i pewnością, że wszystko jest w porządku, nigdy nie chce stracić więzi. Postawa dziecka:

  • Nie martw się o mnie kiedy odkrywam świat.
  • Nie każ mi się martwić o ciebie, kiedy wrócę (bądź w tym samym miejscu)

Matka powinna wyznaczać rozsądne limity, a nie arbitralne i niepotrzebne zakazy.

Skutki błędów popełnianych przez opiekunów w fazie Odkrywania

  1. Gdy rodzice są zbyt opiekuńczy i kontrolujący - nadzorują każdy krok dziecka, zbyt wiele zakazów, trzymają siłą na kolanach, ograniczają możliwość swobodnego poruszania się, dziecko czuje się duszone. Tak postępują rodzice, którzy sami są niespokojni lub czują się opuszczeni i chcą ciągłego związku z dzieckiem. Efekt: Minimalista – strach przed bliskością, wchłonięciem

    Dziecko dystansujące się

    1 – może nie chcieć wracać do matki z obawy, że zostanie zatrzymane, wchłonięte

    2 – może być fizycznie przy matce, ale odciąć się emocjonalnie (w drugim końcu pokoju, pozornie podporządkowane, ale wewnętrzny sprzeciw, postawa BA)

    Dorosły izolujący się - fizycznie i emocjonalnie niedostępny, potrzebuje swojej przestrzeni, broni się przed bliskością przy pomocy złości i sztywnych granic. Gdy jest nieskrępowany – OK, gdy dostrzeże potrzeby innych osób – wycofuje się (potrzeby opiekunów okaleczyły go w dzieciństwie),

  2. Gdy rodzic chce się uwolnić od potrzeb dziecka, zbyt szybko wypycha je w świat zanim jest gotowe (ignoruje, odpycha, wyśmiewa jego lęki, złości się, że trzyma się jej kurczowo: „Bądź dużym chłopcem, Idź się sam bawić”), albo nie czeka na nie, gdy wraca ono ze swych wędrówek, (matka jest nieobecna fizycznie albo emocjonalnie) podważając zaufanie do więzi zbudowanej w fazie pierwszej – dziecko wpada w panikę. Ma poczucie, że matka jest zła. Efekt: Maksymalista z zatartymi granicami

    Dziecko bojaźliwe, ambiwalentne – główna cecha: lęk przed utratą; dziecko niesamodzielne, uczucia sprzeczne (matka źródłem przyjemności i bólu): „Gdzie byłaś, nie mogłem cię znaleźć”? Będzie się bało oddalać, musi mieć ciągłe potwierdzenie, ze matka nie odejdzie. Stosuje różne taktyki: łzy, historyjki, pytania, groźby, by utrzymać uwagę i obecność matki.

    Dorosły zachłanny – cel: utrzymać związek, używa wszelkich sztuczek, by trzymać partnera w pobliżu. Stara się być miły i zabawny, zawsze usłużny, boi się sporów, wciąż planuje wspólne przedsięwzięcia. Zaniedbuje swoje potrzeby zajęty uszczęśliwianiem partnera. Wydzwania do niego do pracy, przedłuża uściski i rozmowy. Choruje, by przywiązać partnera. Strach przed opuszczeniem przybiera często formę zazdrości. Ciągłe kontrolowanie partnera, co robi, z kim się spotyka. Potrzeba wyłączności i ciągłej obecności partnera.

Etap III – Budowanie tożsamości/ Identyfikacja ( 3 - 4 lata) – Oto ja!

Dziecko chce wiedzieć kim jest jako odrębna osoba w stosunku do reszty świata– zaczyna się proces „stawania się sobą”. Dwa zadania rozwojowe:

a - zbudowanie ugruntowanego i stałego wewnętrznego obrazu siebie

b - zbudowanie ugruntowanego i stałego wewnętrznego obrazu bliskich

Dziecko coraz częściej i bardziej oddala się fizycznie, ale nadal potrzebuje czuć się bezpieczne - w tym celu buduje w umyśle obraz bliskiej osoby (jak zdjęcie w portfelu). Może wówczas bez lęku oddzielić się fizycznie pozostając w stałej więzi psychicznej.

Dziecko buduje także własny, trwały obraz. Czyni to poprzez różne przymiarki, identyfikacje – wciela się na próbę w różne osoby (zwłaszcza rodziców), zwierzęta, postaci z filmów, przedmioty, które potem połączy w unikalną dla siebie całość. Jest tu element sprawdzania – chce się dowiedzieć, kim naprawdę jest, a kim nie, czym różni się, a w czym jest takie samo jak inni (dinozaur, Ninja, Batman, Pies Cywil - zachowanie, strój, wygląd); odgrywa różne role.

Bardzo ważnym zadaniem dla rodziców jest dostrzeżenie i uznanie (akceptacja) tych wszystkich przemian, czyli odzwierciedlenie postaci, którą dziecko właśnie kreuje, z którą eksperymentuje (Cześć Mefisto, zaśpiewaj mi piosenkę, Och, Batmanie, jaki jesteś silny). Gdy dziecku pozwala się na próby ze wszystkimi postaciami, które wybierze, zwłaszcza gdy ma dużo osób i przedmiotów w swym otoczeniu, spośród których może wybierać – zintegruje te wszystkie identyfikacje w jedną, unikalną całość.

Etap Identyfikacji charakteryzuje się obsesyjnym zaabsorbowaniem sobą: Ja, Ja chcę, Ja myślę, Ja lubię, to moje, Ja nie chcę itp. Jest to zdrowe zainteresowanie sobą, nie egocentryzm lub bunt. Dziecko chce być zauważone i odróżnione od innych: próbuje zdefiniowć siebie, wyrazić – dla siebie i opiekunów – czym różni się od innych: co myśli, czuje, lubi, jak chce być traktowane. Gdy opiekunowie przyjmują te wszystkie próby bez krytyki i oceniania (lustro nie krytykuje i nie komentuje), zauważają i akceptują dziecko w każdym z wcieleń, dziecko skonstruuje pozytywny obraz siebie, mocną tożsamość, z tych elementów, które najbardziej mu odpowiadają. Również zbuduje sobie pewny obraz opiekuna – z jego cech dobrych i złych – ale trwały, gwarantujący poczucie bezpieczeństwa.

Skutki błędów popełnianych przez opiekunów w fazie Identyfikacji

    Dwie możliwe adaptacje dziecka do złego przebiegu tej fazy, obie związane z niedostrzeganiem i niewłaściwym odzwierciedlaniem, co wpływa na kształt granic osobistych:

  1. Niekonsekwentne, selektywne odzwierciedlanie - wielu rodziców niechętnie odnosi się do „narodzin siebie”, boją się przymiarek, które nie zgadzają się z ich kulturowym zaprogramowaniem. Odrzucają lub ignorują te wcielenia, które nie pasują im do obrazu dziecka, jakie chcieliby wychować. Zaczyna się proces socjalizacji – wtłaczania dziecka w ramy naszych kulturowych oczekiwań. Efekt – Minimalista z osobowością kontrolującą

    Dziecko spięte – lęk przed wyśmianiem. Bojąc się ośmieszenia lub nawet utraty miłości rodziców, gdy wyraża istotne części siebie, zaczyna tłumić, zduszać w sobie odrzucone (zakazane) przez rodziców fragmenty swej osobowości (np. dziewczynka chciałaby być spontaniczna, grać w piłkę i łazić po drzewach, ale mama ją strofuje lub wyśmiewa, że to nie wypada; chłopiec płacze lub jest wściekły – jest wyszydzany, że jest mazgajem lub ostro karany za krnąbrność). Dziecko - (z wewnętrzną złością) zaczyna stawać się osobą, którą aprobują rodzice. Staje się osobą jednowymiarową, z odciętą osobowością, kryjąc przed rodzicami – i przed sobą – część swego prawdziwego (utraconego) ja. Staje się odbiciem społecznie dopuszczalnego stereotypu. Dopasowuje się do oczekiwań innych.

    Selektywne odzwierciedlanie ma często miejsce z powodu płci dziecka – chłopcy są nagradzani za pewność siebie, żyłkę do rywalizacji i przygód, dziewczynki za to że są słodkie, ładne, usłużne. Dziecko mimo tego, że chciałoby być całe, rozwija fałszywe ja, identyfikując się tylko z tymi cechami, które zadowalają rodziców i społeczeństwo. (Dramat udanego dziecka).

    Pełne i pozytywne odzwierciedlanie jest niezbędne dla zdrowego poczucia dziecka, że jest ono całe i że każde wcielenie – czy delikatne, czy agresywne, głupie czy mądre - jest dostrzeżone i zaakceptowane. Powiedzenia: „To jest głupie, nie jesteś przecież dinozaurem” powodują, że dziecko traci zaufanie do siebie i świata. Przerażające uczucie, że może być wyśmiane, wyszydzone. Rodzi się strach – „Coś jest ze mną nie w porządku”. Odetnie w swej osobowości cechy nieakceptowane. Nie dokona samointegracji swej osobowości. Na zawsze będzie postrzegało siebie jako dobre i złe, tłumiąc utracone ja i traktując akceptowaną część siebie jako swą pełną osobę.

    Dorosły: sztywny kontroler - z dogmatycznymi opiniami, krytyczny, dominujący, wszystko oceniający, aż do stanu gburowatości, wąsko ukierunkowane zainteresowania, wiedzie życie skupione na sobie. Ma mały dostęp do swych uczuć i brak mu empatii. Wybiera partnera, który posiada cechy jego „utraconego ja” po czym odrzuca je, jak jego rodzice odrzucili jego cechy. Nie może znieść spontaniczności, miękkości, niepewności – ani u innych ani u siebie. Wszystko musi być z góry zaplanowane. Ma skłonność do obsesyjnego myślenia i kompulsywnego zachowania. W każdej sprawie musi mieć opinię. Narzeka – „Nie wiesz, czego chcesz. Zdecyduj się o co ci chodzi”. Innych postrzega jako środek do swych celów, kontroluje. Jest bardzo przykry.

  2. Całkowity brak odzwierciedlenia – rodzice zajęci sobą, innymi sprawami, swoimi potrzebami (niedojrzali, sami potrzebują opieki), lub chcą być stale potrzebni i boją się rosnącej autonomii dziecka. Efekt – Maksymalista z rozmytymi granicami

    Dziecko niewidzialne (nieważne, ignorowane), kompulsywny aktor. Jeśli rodzice nie mówią – Ale z ciebie duży chłopiec” lub „ cóż to za wspaniała baletnica” – dziecko rozwija niepewną, zamgloną tożsamość. Bez reakcji zwrotnej, odzwiercieldlenia, nie ma pojęcia kim jest. Nie potrafi zbudować własnego obrazu, nie umie odróżnić siebie od innych, ma rozmyte granice, wciąż wpada na cudze terytorium i nie umie ochronić swojego. Zamiast pełnego obrazu siebie, ma oderwane fragmenty tożsamości. Robi wrażenie, jakby miało więcej niż jedną osobowość. Nastrój zmienia mu się od radosnego do smutnego i zagniewanego bez związku z sytuacją. Cierpi z powodu bycia niewidzialnym (ignorowanym, nieważnym), czuje, że nie istnieje: „Nawet mnie nie dostrzegasz”. Wciąż stara się być „na scenie”, by go dostrzeżono. Nie ma też stałego obrazu opiekuna. Przypisuje złe cechy opiekuna innym, a gdy jest sfrustrowane identyfikuje się ze złym rodzicem i maltretuje innych tak jak samo było maltretowane.

    Dorosły –uległy, kameleon. „Nie wiem kim jestem. Czuję się niewidzialny (nieważny)”. Jak kameleon przybiera kolory od swego otoczenia, czuje uczuciami innych ludzi, poddaje się ich opiniom, niepewny co sam czuje i myśli, boi się być sobą ( bo nie wie kim jest, ja – to coś nieznanego, więc niebezpiecznego). Ciągle uważnie obserwuje innych, by wiedzieć jak się zachować i czuć, na zawsze uzależniony od innych w sprawie definicji siebie. Gdy akurat nie sprawdza u innych jak się zachować, cała jego energie jest zużywana na skupianiu na sobie uwagi (robi to ze złością lub uwodzicielsko). Ma przymus bycia dostrzeganym.

    Np. kobieta flirtująca i prowokująca – w kontaktach intymnych stara się sprostać oczekiwaniom podporządkowując się, ale ma w sobie gorycz i złość, że nie jest doceniana dla samej siebie i przerażona, kim naprawdę chciałaby być. Staje się nieokreśloną emocjonalnie, nieprawdziwą osobą, a złość powoduje jej nagłą identyfikację ze swym złym rodzicem – zaczyna krytykować męskość i poniżać partnera, tak jak czynili to jej rodzice. Ze złości, że nie jest dostrzegana, stara się zemścić traktując partnera jak niewidzialnego (ignoruje go). Nieakceptowana, zaczyna odrzucać innych. Jej pełna furii energia skierowana jest na zewnątrz, chce być kimś docenianym. Rozdarta pomiędzy: Będziesz mnie kochał, gdy cię zadowolę, oraz: Dostrzeżesz mnie, gdy cię zranię.

    Kontroler i Uległy Kameleon często dobierają się i toczą walki o dominację. Kontroler jest niezależny, kompulsywnie i ze złością odrzuca wkład drugiej strony. Jest pępkiem świata, nie ma wyraźnych granic pomiędzy sobą i partnerem, traktuje drugą osobę jak przedłużenie siebie, wchodzi bez pardonu na jej terytorium, nie pyta o zdanie, używa jej rzeczy, przerywa w trakcie rozmowy telefonicznej, narzuca swoje plany. Uległy Kameleon szuka definicji siebie u innych, ale zarazem z wściekłością ją odrzuca. Czuje się przytłoczony przez potrzeby innych, niedoceniany. W jego życiu często panuje chaos, emocjonalna chwiejność, bierność.

Etap lV – Rozwijanie Kompetencji – Mogę to zrobić (4 – 7 lat )

Dotychczasowe fazy rozwoju dziecka - kroki w podróży własnego „Ja”:

  1. Odkrywa do kogo należy i przywiązuje się do tej osoby
  2. Po wykonaniu tego zadania patrzy, jak różni się od innych i jak wygląda świat
  3. By pozostać w związku z rodzicami, buduje ich mentalny obraz, by mieć ich zawsze przy sobie. Osiągnąwszy to poczucie bezpieczeństwa, zaczyna przymierzać różne kostiumy i sprawdzać reakcje innych na swe wcielenia, aż znajdzie takie, które mu odpowiada.

Kompetencja - W wieku ok. 4 lat dziecko ma już zintegrowane poczucie siebie. Zaczyna wówczas rywalizować z innymi (z rodzicami, rodzeństwem i kolegami), aby sprawdzić własną siłę i jej ograniczenia oraz określić, co należy do niego, a co nie. Budowanie kompetencji to ostatnie z ważnych zadań rozwojowych wczesnego dzieciństwa (choć proces rozwoju i dorastania trwa przez całe życie). Wg Freuda jest to faza edypalna, ale w fazie Kompetencji dzieje się znacznie więcej niż tylko rywalizacja z tą samą płcią

Cel : Dziecko stara się osiągnąć kompetencję w swym poruszaniu się w świecie ludzi i rzeczy, eksperymentuje i sprawdza efekty swych działań, robi różne rzeczy samodzielnie, aż mu się uda, przychodzi chwalić się swymi osiągnięciami, testuje swą siłę, czasem jest agresywne – sprawdza swą moc i jej zasięg. To wpływa na jego samoocenę.

Rola rodziców: nadal odzwierciedlać, doceniać, chwalić za starania i osiągnięcia oraz uczyć granic dopuszczalnych zachowań i dopuszczalnego sprawdzania siły. Dziecko chce się uczyć i odnosić sukcesy! Trzeba wciąż dostrzegać i doceniać zbudowaną z klocków wieżę, przeczytanie całej strony w książce, napisanie ładnej literki (stosować pochwały opisowe).

Element edypalny: chłopiec może próbować zawłaszczyć matkę. Matka powinna okazać, że jest dla niej b.ważny i że bardzo go kocha, ale małżeństwo jest specjalnym związkiem, w którym tata ma swoje wyłączne miejsce. Matka wyznacza wyraźne granice. Ojciec nie powinien chłopca karać za próby zawłaszczenia matki, ale zdecydowanie okazać, że matka jest jego żoną i w ten sposób pomóc chłopcu w scementowaniu jego męskiej tożsamości i w końcu zwróceniu swych uczuć do innej kobiety. Konkurencyjność chłopca nie dotyczy tylko matki, ale szerzej jego oddziaływania na innych. Gdy ta faza przebiega prawidłowo, dziecko zdobywa poczucie, że radzi sobie w świecie i jako produkt uboczny – rozwija wysokie samouznanie. Przyjmuje też za swoje wartości rodziców. W przyszłości będzie umiało kochać i pracować.

Skutki błędów popełnianych przez rodziców w fazie Kompetencji

  1. Niektórzy rodzice boją się inicjatywy i kompetencji dziecka. Selektywnie nagradzają lub karzą jego rodzącą się kompetencję. Ma to często związek z płcią (matka aprobuje i jest cierpliwa przy próbach córki z gotowaniem i grą na pianinie, ale wyśmiewa i zakazuje zajęć chłopięcych). Dziecko, które nie otrzymuje dostatecznego, konsekwentnego i rzetelnego odzwierciedlania znajduje się w potrzasku. Skoro jego próby raz znajdują uznanie, a raz nie, wciąż próbuje nie wiedząc kiedy osiągnie dobry skutek. Napędzane uczuciem, że nic co robi nie jest dostatecznie dobre, że może, gdyby się bardziej postarało, osiągnie uznanie, wpada w pułapkę ciągłego popisywania się i „zdawania egzaminów”. Efekt: Minimalista ze sztywnymi granicami, który kompulsywnie stara się wygrać jednocześnie dyskredytując innych.

    Dziecko konkurujące – ciągłe dążenie do tego, by być zauważonym i odnieść sukces. Paraliżujący strach przed porażką. Dla sukcesu rezygnuje z bliskich kontaktów. Żeby uniknąć bólu dezaprobaty i rozczarowania innych, zagłusza swoją świadomość i sumienie. Gdy zwycięża – wpada w euforię, gdy przegrywa – w depresję. Pomiędzy wściekłością i rozpaczą, zażarcie walczy o sukces. Ale niezaleźnie od skali jego zwyciestw czy dokonań, nie jest w stanie cieszyć się nimi ani swym życiem, ponieważ nigdy nie czuje, że naprawdę osiągnęło coś istotnego.

    Dorosły – kompulsywny współzawodnik. Zwykle odnosi w życiu wielkie sukcesy, brak mu jednak empatii dla innych i czasem nie przestrzega wartości moralnych. Rywalizuje i walczy, staje się menadżerem wielkiej korporacji. Ciągle zajęty wygrywaniem, wykorzystuje innych, lubi ponaglać, nie umie stosować subtelnych działań. Osiągnąwszy cel, nie wie, czemu czuje pustkę -czasem jest to rodzic w głowie, dla którego nigdy nic nie było dość dobre – kompulsywne próby, by zaskarbić aprobatę rodzica.

  2. Niektórzy rodzice nigdy nie wspierają dziecka w jego staraniach o osiągnięcie kompetencji i siły. Są ciągle krytyczni. Efekt: Maksymalista - manipulant, często sabotażysta, bierna agresja.

    Dziecko bezradne, manipulujące - Jeśli dziecko jest nawykowo krytykowane i nie doceniane: „Nigdy nie możesz zrobić czegoś jak należy? Ten rysunek w ogóle nie przypomina drzewa! Czemu nie możesz czytać tak szybko jak twoja siostra?” – poddaje się czując, że i tak nigdy niczego nie zrobi dobrze. Unika wyrażania siebie z powodu bólu ciągłej dezaprobaty i lęku przed porażką. Jego uczucia oscylują od bezradności do wściekłości. Osiąga cel tylko w formie manipulacji na podłożu biernej agresji. Nigdy nie walczy i nie konkuruje otwarcie – wygrywa udając, że nie konkuruje lub powodując, by inni przegrali. Również brak mu empatii i czasem postępuje niemoralnie. Jest bezradne i nie wie, jak wpłynąć na cokolwiek w świecie, jak zadowolić rodziców. Wycofuje się z konkure Dorosły – konformista. W dorosłym życiu staje się wzorowym obywatelem, konformistą, który walczy o zachowanie status quo. Pewny, że wie najlepiej jak świat powinien być urządzony, przekonany o zepsuciu nowej generacji, wzdychający do starych dobrych dni. Nie wprowadza zmian i obrusza się na zmiany dokonywane przez innych. Uważa się za obrońcę wspólnego dobra, tradycyjnych wartości i standardów moralnych. Krytyczny wobec osób łamiących szablony. Zły z powodu swej zmarnowaną młodość, niewykorzystanych okazji oraz straconej wolności. Miewa bogate, zboczone fantazje seksualne, marzy o morderstwach lub lataniu. W sekrecie tęskni za uwolnieniem się od reguł, które czasem skrycie łamie. Często za fasadą przyzwoitości żyje człowiek z depresją lub zamaskowany kryminalista. Konformiści czują pociąg do buntowników, ale starają się kontrolować ich i wpłynąć na poprawę ich zachowania, czując, że muszą załatwiać sprawy w imieniu swych niedojrzałych partnerów. Dynamika związku: przyciąganie/odpychanie. Zamiana ról częstsza niż we wcześniejszych fazach. Buntownik i konformista: minimalista lub maksymalista na zmianęncji narzekając, że nigdy nie ma szansy wygrać. Aby pokonać emocjonalny ból ciągłego odrzucania, zaczyna identyfikować się z krytykującym rodzicem i traktować wszystkich wokół jako niekompetentnych.

    Dorosły – manipulant – nigdy nie bierze udziału w przedsięwzięciu lub grze, gdzie mógłby być porównywany z innymi. Zmuszony do konkurencji, działa tak, by druga osoba źle wypadła i rzadko ma wyrzuty sumienia. W pracy nie wychyla się pracując poniżej swych możliwości i subtelnie podcinając starania kolegów. Jego skarga: „Nigdy nie doceniasz tego co robię” lub „Czy nie możemy tego traktować po prostu dla przyjemności” ? Tkwi w tym ukryta uraza i złość – Odegram się!

    Współzawodnik i Manipulant w parze – np. w łóżku jedno chce sukcesu, chwali się osiągnięciami, manipulant wyszydza i wpędza w poczucie winy. Na korcie tenisowym: współzawodnik gra jakby od tego zależało całe życie, manipulant skulony, rozżalony, wpędza go w poczucie winy. Na przyjęciu – on ma cel, by porozmawiać z każdym, ona, siedzi w kącie i zagaduje jedną osobę. On się złości, że ona podpiera ścianę, ona – że się nią nie zajmował. Wzajemnie wywołują u siebie na zmianę poczucie bezsilności i winy.

    Reperkusje w dorosłości dziecięcych zranień w fazie Kompetencji nie są tak głębokie jak urazy w fazach wcześniejszych (nie są aż tak sztywni lub intruzywni). Maksymalista z tej fazy może się wydawać miły i bierny przy Maksymaliście z fazy Budowania Więzi. Minimalista niemal histeryczny przy znacznie bardziej wycofanych Minimalistach z faz wcześniejszych

    .

Etap V – Zainteresowanie, Zaangażowanie, Troska (7-13 lat) – Wkraczanie w świat

Zaangażowanie w związki z innymi jest rezultatem i testem zdefiniowania siebie – Erikson

W wieku 7 lat zachodzi ważna zmiana. Egocentryzm charakteryzujący dążenie dziecka do ustanowienia pewnego i kompetentnego „ja” słabnie, również na skutek przegranej w walce edypalnej. Strata ta uświadamia mu, że nie jest pępkiem świata. To otwiera nowy etap. Dziecko chce stać się ważne w nowy sposób - sięga poza siebie i rodzinę, do rówieśników. Może się zdarzyć, że dziecko, które szczęśliwie przebrnęło przez okres budowania tożsamości, doświadczy największych ran w tym okresie, który stanowi fundament jego przyszłych relacji z innymi, równymi mu ludźmi. Mimo, że na tym etapie urazy nie są tak głębokie jak w fazach wcześniejszych, mogą być przyczyną poważnych problemów w późniejszych stosunkach.

Zdrowy efekt wcześniejszych faz to spokojne i kompetentne dziecko z wyrobionym sumieniem. Podstawą emocjonalną jest zinternalizowanie opiekunów, zainstalowanie ich w swym umyśle, co pozwala na odwoływanie się do nich kiedy ich potrzebuje. Również zintegrowało, wybierając spośród różnych wzorców, swoje cechy identyfikujące we własną tożsamość– będzie ona jeszcze zmieniać się w dalszym życiu. Osiągnęło poczucie osobistej mocy i przyjęło wskazówki społeczne od opiekunów. Zostało pokonane w fazie edypalnej.

Obecnie jego zachowanie zmierza od kontroli zewnętrznej do wewnętrznej, od moralności zakazów do moralności współpracy. Jest gotowe do wejścia w świat. Chce należeć do grupy rówieśników i zbudowac z nimi bliskie związki. Powtarza się cykl z wcześniejszych faz rozwoju: budowanie więzi z kolegami, szczególnie z bliskim przyjacielem, odróżnienie się od grupy, budowanie własnej tożsamości w grupie oraz kompetencji w stosunkach z ludźmi. Co więcej, będzie miało skłonność popadania w trudności w tym samym punkcie, w którym zostało zranione we wczesnym dzieciństwie – np. nie umie zbudować więzi ani z grupą, ani z partnerem, albo może się łatwo związać z grupą lub partnerem, ale nie umie wyrobić sobie w grupie ( w parze) własnej tożsamości. Istnieje też możliwość przezwyciężenia starych problemów. Zwykle jednak stare problemy pogarszają się, gdyż dziecko jest na ogół nadal w otoczeniu tych samych opiekunów i otoczenia, które spowodowało urazy.

Burze i bunty okresu dorastania nie są wcale naturalne dla tego wieku. Świadczą raczej o powszechności odnoszonych w dzieciństwie urazów. Jeżeli we wczesnym dzieciństwie nasze potrzeby były zaspokojone, użyjemy całej energii dorastania do realizowania spraw odpowiednich dla wieku. Zdrowe nastolatki umacniają swą tożsamość i relacje z przyjaciółmi, zakochują się, integrują swą seksualność. Najczęściej jednak mają nie zakończone sprawy z dzieciństwa, te same problemy. Teraz jednak mają siłę, niezależność i hormony. Mogą uciekać z domu, używać narkotyków, kraść samochody, zachodzić w ciążę i robić inne rzecz, które uśmierzają ich ból i skupiają na nich uwagę – w ten sposób starają się skłonić rodziców do dania im miłości i opieki (bezpieczeństwa), którego nie dostali w dzieciństwie.

W wieku 7 lat uwaga dziecka zwraca się raczej do równych sobie niż nadrzędnych. Wie z fazy edypalnej, że nie może w drodze zawłaszczenia posiąść kogoś kto należy do innej osoby, zaczyna zawierać przyjaźnie, głównie w ramach tej samej płci, oraz buduje więź z najbliższym przyjacielem. Przyjaźń jest poważna, intensywna i wyłączna, bazuje nie na konkurencji lecz współpracy. Uczy się, że więź ta nie jest dana raz na zawsze, że trzeba ją pielęgnować i że dbanie o dobro przyjaciela jest najlepszą strategią. Przyjaciel jest przy tym jego lustrem i obiektem jego nowej identyfikacji – dziecko staje się bardziej samoświadome i empatyczne. To początki altruizmu, który jest fundamentem prawdziwej miłości.

Zadanie rodziców – uczyć umiejętności społecznych. Zdrowi rodzice zachęcają do kontaktu ze światem zewnętrznym pozostając nadal dostępnymi dla dziecka. Wspierają koleżeńskie kontakty i aprobują przyjaźnie. Aprobata buduje samouznanie dziecka, podczas gdy każde odrzucenie przyjaciela jest osobistym odrzuceniem.

Skutki błędów i urazów odniesionych w fazie Troski

    • Utrudnione/uniemożliwione kontakty społeczne z rówieśnikami:
    • rodzice nadmiernie opiekuńczy i zakazujący, boją się stracić dziecko – nie aprobują i krytykują kolegów oraz społeczne próby dziecka
    • brak umiejętności społecznych w rodzinie – rodzice nie umieją być przewodnikami dziecka w sztuce zawierania znajomości i rozwiązywania konfliktów
    • odmienność – dziecko zbyt mądre lub zbyt głupie, zniewieściałe, niesprawne, nerwowe etc. ale też: inna religia, narodowość, rasa, pochodzenie społeczne, status ekonomiczny rodziny
    • .

    Dziecko samotne – strach przed ostracyzmem (odrzuceniem). Nie udaje mu się zawrzeć przyjaźni ani przyłączyć do grupy rówieśników. Miewa jednego przyjaciela, zwykle podobnego samotnika. Odrzucone, niesprawne społecznie skierowuje swą energię na siebie, zajmuje się sobą i wybujałymi fantazjami o kontaktach, które są dla niego niedostępne w normalnym życiu. Wygląda na niezależne i zaprzecza, że chciałoby mieć kolegów, ale rozpaczliwie ich potrzebuje

    Dorosły – samotnik, sztywny Minimalista, Zamknięty człowiek, ma trudność z ujawnianiem swych uczuć. Istotą jego bytu jest pustka, ponieważ nie zaspokoił swych potrzeb bycia niezależnym i współzależnym w zdrowy sposób. Przepełniony bolesnymi uczuciami i przekonaniem, że nie jest wart miłości. Czasem popycha go to w stronę twórczych przedsięwzięć, jest też podatny na uzależnienia – alkohol, narkotyki, pracę. By nadrobić swe niedostatki, pociąga go partner będący osobą towarzyską, intruzywną i poświęcającą się, która za niego będzie utrzymywać przyjaźnie i wyciągać go na siłę z jego prywatności. Czyni przy tym wszystko, by nie dopuścić partnera do swego życia wewnętrznego.

    • Dziecko i jego potrzeby zdradzone przez rodziców:
    • gdy rodzice wycofują swą uwagę jak tylko dziecko zaczyna przyjaźnie, zadowoleni, że nie muszą już być odpowiedzialni.
    • gdy przekazują mu przesłanie, że troska o siebie jest czymś złym, własne uczucia i problemy są nieważne, odzwierciedlają tylko zachowania opiekuńcze, potępiają chęć zajęcia się sobą. Dziecko nauczane jest, by dawało i nadmiernie doceniało cokolwiek samo dostanie. Odpychają je, dając do zrozumienia, że musi stać się wartościowe, by zyskać ich aprobatę.

    Dziecko służebne – lęk przed własnymi potrzebami i byciem samemu. Maksymalista z rozmytymi granicami. Nadmiernie troszczy się o innych. Nie oczekuje prawie niczego dla siebie, na pozór przedwcześnie dojrzałe, przejmuje rolę rodzica. Łatwo zawiera kontakty, ma licznych znajomych, ale zżyty tylko ze swym przyjacielem. Może skupić swą opiekę na rodzinie, przyjacielu, psie. Jego „ja” jest definiowane poprzez aprobatę innych, poświęca siebie,

    by dogodzić ich potrzebom. Nie umie spojrzeć na siebie, jest przerażone samotnością, gdyż bez innych jest dla siebie niewidoczne, egzystuje tylko w ich oczach. Musi czuć się potrzebne, by nadać swemu życiu sens. Podporządkowane, poświęcające się, łatwe do zdominowania, ulegające cudzym opiniom, często kozioł ofiarny.

    Dorosły – pełen poświęcenia opiekun. Zyskuje opinię niezastąpionego – w pracy, w związkach, w społeczności. Wyszukuje czego potrzebują inni – i zaspokaja ich potrzeby. Często jest lokalnym przywódcą, opiekunem młodzieży, niestrudzony w pracy charytatywnej, współczujący. Jest szanowany i podziwiany, wygląda na samowystarczalnego, ludzie zwracają się do niego o pomoc i radę. Przyciąga potrzebujących i często ich wyręcza. Gdy nie czuje się potrzeby – nie wie co z sobą począć. Często pod przykrywką – „Oczywiście mogę to zrobić” skrywa depresję i poczucie braku. Zmęczony, czuje żal i złość, że nikt go nie docenia i nie zadba o niego.

Etap VI – Intymność – 13 –19 lat (Mogę być blisko i kochać)

Zadaniem nastolatka jest odłączyć się od rodziny, utrwalić swe miejsce w grupie rówieśniczej oraz ustanowić emocjonalną i seksualną więź z osobą przeciwnej płci. Rodzice powinni akceptować i wspierać rodzącą się seksualność przyszłego dorosłego i dostarczać wzorców właściwego zachowania w relacjach intymnych. Ich przekaz powinien być następujący: Jesteśmy bliscy sobie i kochamy się – i chcemy tego samego dla ciebie. Będziemy cię wspierać. Wierzymy, że znajdziesz miłą osobę i chętnie ją poznamy. Nie czują się zakłopotani, zazdrośni, przerażeni. Traktują jego nowe potrzeby i etap rozwoju naturalnie.Gdy konflikty w małżeństwie lub dziecko jest zaplątane w problemy fazy edypalnej czy też zostało wykorzystane przez rodziców do zaspokajania ich potrzeb ( np. ambicji), wniesie ten bagaż do swych związków intymnych.

Dwie adaptacje do niewłaściwego zachowania rodziców:

  1. Niektórzy rodzice, zazdrośni i przerażeni rosnącą siłą, wolnością i seksualnością dziecka, ściagają cugle: „Nie dorastaj, nie jesteś gotów, by wyjść w świat, my ci na to nie pozwalamy”.

    Dziecko zbuntowane: Dziecko czuje złość z powodu ograniczania wolności i tego, że rodzice mu nie ufają. Jedyną jego obroną jest łamanie zasad wyznaczonych przez rodziców w obawie, że w przeciwnym razie straci swoje kruche „ja”. Większość nastolatków testuje granice rodzicielskiej tolerancji i otwartości świata. Sprawdzają, czy rodzice będą ich wspierać i chronić, gdyby za daleko się zapędzili. Nastolatek jest niezmiernie wrażliwy na to, co inni (rodzice, nauczyciele, dziewczyna) mówią mu, że ma robić; włosy, strój, mowa, maniery nie tylko wyrażają jego indywidualność, ale są zamierzoną prowokacją. Każdy negatywny sygnał daje mu pretekst, by mocniej się buntować i potwierdza, że wszystkie osoby uosabiające autorytet są sztywne i konserwatywne, więc on musi bronić swych praw.

    Dorosły – buntownik. Zbuntowane dziecko staje się prowadzącym krucjaty buntownikiem, pomstującym i drwiącym z zasad społecznych, mającym przymus działania pod prąd. Zawsze ma inną opinię, zawsze się odcina. Podejrzewa, że inni chcą go kontrolować lub coś mu narzucić. Przeżywa rebelie dwulatka odrzucając wszelkie limity, mimo, że już nikt go nie kontroluje. Jego stosunki z ludźmi są konfliktowe. Boi się, że partner będzie nad nim dominował o ile on sam nie przejmie władzy. Domaga się przestrzeni i wolności, często popada w poczucie winy. Z drugiej strony buntownik – o ile nie był zbyt mocno zraniony w dzieciństwie, może stać się reformatorem społecznym, walczącym o ochronę środowiska i zwierząt, na rzecz poszerzenia swobód społecznych. Jeśli rany były głębokie, staje się wyrzutkiem lub kryminalistą. Zwykle pociąga go konformista, modelowy obywatel, który kompulsywnie przestrzega zasad społecznych. Desperacko potrzebuje struktury i porządku, które odrzuca. Jednocześnie krytykuje partnera za bycie porządnym i przynależność do towarzystwa, do którego sekretnie sam chciałby należeć.

  2. Rodzice nieakceptujący i krytykujący odmienność

    Dziecko wzorowe – strach bycia innym. Konserwatywni i sztywni rodzice, którzy boją się różnić od innych, często wychowują modelowe dziecko. Bardzo niewiele rzeczy akceptują. Ciągle wytykają co jest dziwacznego w kolegach dziecka, ich strojach, zainteresowaniach, guście. Jasny przekaz – nie bądź inny. Jak się będziesz wychylał, będziesz obiektem ataków, będziesz miał kłopoty. Dziecko nabiera przekonania, że aby być akceptowanym trzeba być jak inni i postępować jak należy. Mimo, że może mieć jakieś swoje tęsknoty, inne poglądy czy zainteresownia, boi się utracić miłość i akceptację rodziców, kolegów i innych osób, gdyby ośmieliło się być odmienne. Jest zawsze ochotnikiem w pracach społecznych, często powiernikiem cudzych problemów

    Dorosły – konformista. W dorosłym życiu staje się wzorowym obywatelem, konformistą, który walczy o zachowanie status quo. Pewny, że wie najlepiej jak świat powinien być urządzony, przekonany o zepsuciu nowej generacji, wzdychający do starych dobrych dni. Nie wprowadza zmian i obrusza się na zmiany dokonywane przez innych. Uważa się za obrońcę wspólnego dobra, tradycyjnych wartości i standardów moralnych. Krytyczny wobec osób łamiących szablony. Zły z powodu swej zmarnowaną młodość, niewykorzystanych okazji oraz straconej wolności. Miewa bogate, zboczone fantazje seksualne, marzy o morderstwach lub lataniu. W sekrecie tęskni za uwolnieniem się od reguł, które czasem skrycie łamie. Często za fasadą przyzwoitości żyje człowiek z depresją lub zamaskowany kryminalista. Konformiści czują pociąg do buntowników, ale starają się kontrolować ich i wpłynąć na poprawę ich zachowania, czując, że muszą załatwiać sprawy w imieniu swych niedojrzałych partnerów. Dynamika związku: przyciąganie/odpychanie. Zamiana ról częstsza niż we wcześniejszych fazach. Buntownik i konformista: minimalista lub maksymalista na zmianę.

© Klub Alto Wrocław ulica Inflancka 4. Telefon 501508578